Julie i Julia reż. Nora Ephron

Film oparty jest na opowiadaniu Julie Powell „Julie and Julia: 365 Days, 524 Recipes, 1 Tiny Apartment Kitchen”. Przyznam, że nie miałam wcześniej wersji „czytanej”. Od razu skoczyłam na głęboką wodę i obejrzałam film. Nie mam więc porównania.

Po obejrzeniu filmu, mimo że bardzo mi się podobał nie wiem czy zajrzę do książki a jeśli zajrzę to na pewno nie teraz. Odczekam, żeby historia się we mnie uleżała, żebym zapomniała o detalach i odświeżę ją za jakiś czas.

Film porusza dwa wątki. Pierwszy – życie Julii Child, która podążając za swoim mężem po całym świecie próbuje odnaleźć sens swojego życia, zajęcie w którym będzie się spełniać. Próbuje różnych rzeczy: gry w brydża, robienia kapeluszy ale prawdziwy sens odnajduje dopiero w gotowaniu. Razem z przyjaciółkami z Paryża postanawiają wydać francuską książkę kucharską dla Amerykanów.
Drugi wątek natomiast dotyczy Julie Powell, która tak jak i wcześniejsza bohaterka próbuje nadać swojemu życiu jakiś sens, odnaleźć cel do którego będzie dążyć. Mimo że Julie jest mężatką, ma stałą posadę, próbuje zrobić coś co przyniesie jej radość i spełnienie. Postanawia w ciągu roku zrealizować 524 przepisy z książki Julii Child opisując swoje perypetie na blogu.
Wątki te splatają się ze sobą, raz możemy oglądać Paryż lat 50 a za chwilę patrzymy na współczesny Queens. Przenosimy się w czasie podążając od jednej „Julii” do drugiej.

Rzeczą, która nie podlega ocenie jest rola Meryl Streep, którą uwielbiam i według mnie jest genialna zawsze i wszędzie ale przyznaję, że wcielenie się w bardzo specyficzną osobę jaką była Julia Child było nie lada wyzwaniem. Sama Meryl Streep opowiedziała, że przygotowując się do tej roli spędzała godziny oglądając programy kulinarne. Gdzieś na jakimś forum ktoś napisał, że Meryl Streep można nie lubić za wygląd ale aktorstwo pierwsza klasa. To czy wygląd nam się podoba czy nie to rzecz gustu, wiadomo ale ja ją uwielbiam i za wygląd i za aktorstwo.
Poza tym Meryl Streep za tę rolę jest nominowana do Oscara w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa 🙂

Bohaterki łączy bardzo wiele ale najważniejsza wspólna cecha to miłość do gotowania. Julia podczas kolacji z mężem kiedy ten pyta co lubi robić, odpowiada – „jeść”!  🙂 A ja chyba znam to z autopsji 🙂
Poza tym to kolejny film który potwierdza tezę, że posiadanie pasji i spełnianie swoich marzeń jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem. Kiedy patrzy się na ludzi, którzy spełniają się w tym co robią i w ich oczach można zobaczyć iskierki radości to chyba nie ma nic piękniejszego.

Przyznaję, że podczas dwóch godzin filmu ślinka ciekła mi co jakieś pięć minut. Przy każdym przepisie stwierdzałam, że bez dwóch zdań bym to zjadła i raz miałam ochotę na wołowinę a raz na mus malinowy, raz na kaczkę a raz czekoladowy tort.

W skrócie co można o tym filmie powiedzieć? Jest apetyczny, smakowity, lekki jak pudding i pachnący jak topione masło.

Zainteresowanych zapraszam przed ekran. Bon appetite!

Advertisements

10 thoughts on “Julie i Julia reż. Nora Ephron

  1. W „To skomplikowane” jest naprawdę fajna 🙂 ale ja chyba z tych dwóch ról jednak skłaniam się ku Julii 🙂 W „Julii…” pokazuje świetny warsztat aktorski. Te jej specyficzne ruchy, akcent, trochę ekscentryczne zachowania – nie do pobicia według mnie 🙂
    A w ogóle „To skomplikowane” jest fajnym, zabawnym filmem, takim lekkim do poduszki 🙂

    No a z tym, że wracają to chyba faktycznie tak jest:) ostatnio Meryl Streep pojawia się często w różnych produkcjach. Poza tym jest jeszcze kilka aktorek, które mogłyby zapanować na ekranach np. Glenn Close 😀

    • Ja doszłam do wniosku, że pooglądam więcej filmów z Meryl Streep. Zabieram się dzisiaj za „Serce nie sługa” i może coś jeszcze 🙂
      Poza tym spinam się i wracam do fotografii, przerzucam się teraz bardziej na analoga i zobaczymy co mi z tych moich zmian życiowych wyniknie 🙂

    • „Wątpliwość” warto obejrzeć 🙂 Meryl jest tam też świetna 😀 Straszną fazę złapałam na filmy z nią 🙂

  2. oglądałam i też mam fazę na Meryl 🙂 . Ale ja mam na nią fazę od czasu „Godzin”, tak jak i na Nicole Kidman 🙂
    Pozdrawiam

  3. nie no na prawdę ładny film. Zabrakło mi jedynie tego spotkania z Julie i wyjaśnienia, sprostowania odnośnie tego co powiedział ten redaktorzyna przez telefon…aczkolwiek z drugiej strony wydaje się to niekoniecznie potrzebne 🙂 poszli do muzeum i to była piękna scena 🙂

    Nigdy nie wiemy co lub kto zmieni nasze życie:))

    • Dokładnie 🙂
      Straszna szkoda, że Meryl Streep nie dostała za tę rolę Oscara. Moim skromnym zdaniem zasługiwała bardziej niż Sandra Bullock 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s