„Listy miłosne” i rozmowy o książkach

Zacznę od rozmów o książkach, bo miałam to zrobić już wcześniej ale ciągle coś się działo i nie miałam kiedy. Dlatego nadrabiam zaległości 🙂
Dzięki Virginii zostałam włączona do zabawy rozmawiania o książkach poprzez zadawanie sobie kilku pytań.Oto i pytania:

  1. Czy wyjeżdżając na wakacje zabierasz ze sobą książkę, która klimatem i tematyką będzie pasować do danego miejsca, czy próbujesz na ten wyjątkowy czas znaleźć książkę, która masz nadzieję będzie tą najlepszą, jaką dane Ci było w życiu czytać?

    Zwykle jak gdzieś wyjeżdżam to do torby pakuję nie jedną a kilka książek. Nie dobieram ich raczej klimatem do miejsca ale staram się brać coś w miarę lekkiego, coś co będę mogła czytać i w pociągu i przed snem i w każdej innej wolnej chwili. Mam za sobą kilka wyjazdów kiedy w torbie lądowała literatura bardziej poważna i niekoniecznie był to dobry wybór. Warunki podróży zwykle nie pozwalają mi na skupienie się na bardzo poważnych zagadnieniach i w efekcie nie czytam wcale albo kupuję coś lżejszego i zatapiam się w lekturze nowej książki.

  2. Czy denerwuje Cię, że Twoi przyjaciele i znajomi z najbliższego otoczenia nie czytają w ogóle i nie masz z kim porozmawiać o przeczytanej książce? I co za tym idzie, czy nie wydaje Ci się z czasem, że miłość do literatury zbliża, bądź jej brak poróżnia ludzi, (nawet bliskich przyjaciół)?

    Tak, tak, tak! Ja mam to ogromne szczęście, że studiuję filologię polską i najbliższe mi osoby czytają tyle samo co ja. Dyskusje na temat książek, zagadnień, bohaterów, tego co na wkurzało, tego co było fajne zwykle odbywają się w uczelnianym bufecie przy kawce. W dzieciństwie też miałam szczęście obcowania z ludźmi którzy czytali książki więc zawsze miałam z kim iść do osiedlowej biblioteki i zawsze było z kim pogadać o tym co kto czyta. Poza tym wychowana jestem w domu gdzie książki się szanuje i ceni. Zdaje się, że miłość do czytania mamy w genach, bo Babcia kiedy była młoda to po całym dniu pracy kiedy już położyła dzieci spać, siadała przy stole i czytała w nocy. Jej syn, a mój Chrzestny też od najmłodszych lat czytał. Babcia kiedy jechała do innego miasta to przywoziła mu jakąś książkę. Zresztą w domu zawsze mówili, że to chyba po Wujku mnie tak ciągnie do czytania:) Także jak najbardziej książki zbliżają! 🙂

  3. Czy czytając książkę zastanawiasz się nad tym w jakich okolicznościach powstała, kim jest człowiek który ją napisał (doszukujesz się szczegółów jego biografii), zastanawiasz się co myślą o niej inni, czy raczej skupiasz się tylko na treści i własnych doznaniach związanych z przeczytaną historią?

    Skupiam się na wszystkim 🙂 Lubię wiedzieć kim jest człowiek który daną książkę napisał, lubię wiedzieć dlaczego ją napisał i w jakich okolicznościach. Bardzo lubię gdy np w książkach dodawane są zdjęcia ukazujące biurko pisarza czy choćby pióro, którym spisał książkę. Lubię widzieć przedmioty które miały swój udział w powstawaniu utworu. Często czytam też recenzję przed przeczytaniem książki. Staram się nimi nie sugerować chyba, że są jednoznacznie złe lub dobre. Z doświadczenia wiem, że często jest tak, że na jakimś forum książka jest obsmarowywana a ja się nią zachwycam i na odwrót.
    No i oczywiście podczas lektury skupiam się na treściach a potem rozmyślam o nich a swoje przemyślenia czasem przeleję tutaj 🙂

    Ja na razie nie wymyśliłam pytań ale jak to zrobię to spróbuję też kogoś wciągnąć 🙂

    A teraz o zbiorze”Listów miłosnych” do którego aż się rwałam z radością a który mocno mnie zawiódł. Jestem na takim etapie swojego życia, że potrzebowałam jakichś ciepłych jak koc opowiadań które otuliłyby mnie i dały pokład wiary. Chciałam się zapomnieć w tym zbiorze a odkładając go na pólkę byłam rozczarowana. Miłość, owszem ale tylko w połączeniu ze zdradą, z byciem tą trzecią, raczej mało radosne obrazki. Zdarzyły się może ze dwa opowiadania które były faktycznie fajnie napisane i były radosne, ale przygniecione zostały przez te o miłości nieszczęśliwej. A może tak w życiu jest, że jednak tych nieszczęśliwych miłości jest więcej?

    A swoją drogą skoro już jestem w temacie to nadchodzi wielkimi krokami święto zakochanych. Nie lubię go ale w tym roku chciałabym spędzić je jakoś pięknie. Czuję, że nie ma na to szans ale bardzo bym chciała.

Reklamy

2 thoughts on “„Listy miłosne” i rozmowy o książkach

  1. Odpowiedzi na pytanie drugie ci zazdroszczę, moi ograniczają się do czytania telegazety…-.-, więc nie miałam szansy nauczyć się wyrażać opinii na temat książek dlatego też gdy już się zdecyduję ją wyrazić to brzmią one bardzo niezgrabnie i nie trzymają się kupy, za co przepraszam…. staram się jak mogę:)
    Na Walentynki wgl nie mam co liczyć, to co się będę wypowiadać.

  2. dziękuję, że odpowiedziałaś, miło było przeczytać … no i nie powiem, zazdroszczę poniekąd, że od tylu lat masz z kim porozmawiać o książkach, z kim pójść do biblioteki. Ja mam tylko Ciebie i inne czytające blogowe znajome 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s