„Ludzie na walizkach” Szymon Hołownia

Fanką Szymona Hołowni jestem już od pewnego czasu, stykałam się z jego felietonami w „Newsweeku”, potem zaczęłam czytać jego blog. Czasem też oglądam prowadzony przez niego talk-show „Między sklepami”, ale z racji tego, że nie oglądam telewizji w nadmiarze, nie zdarza się to często.

„Ludzie na walizkach” są pierwszą książką Hołowni, którą miałam w rękach i wiem na pewno, że nie jest to ostatnia książka tego autora, którą pochłonę. Dosłownie pochłonę, bo „Ludzie na walizkach” była książką na jeden wieczór, na jedno mocne „przyssanie się”. Historie opowiedziane w tym zbiorze rozmów nie pozwalają od siebie odpocząć. Kiedy zaczynasz jedną, wiesz, że skończysz dopiero na ostatniej.

Książka ta to zbiór rozmów z ludźmi (wcześniej rozmowy te publikowane były na łamach „Rzeczpospolitej” i „Newsweeka” w latach 2005 – 2008) o bólu, cierpieniu i jego sensie. Żaden z rozmówców nie próbuje teoretyzować, nie są to wypowiedzi nie podparte faktami. Ludzie, którzy mówią w tej książce to ludzie, którzy obcują z cierpieniem na co dzień. Lekarze ratujący życia ludzkie i podejmujący najtrudniejsze decyzje, ludzie zmagający się z kalectwem lub chorobą, ludzie, którzy stracili kogoś bliskiego.

Szymon Hołownia pyta, dyskutuje, przeżywa te historie razem ze swoimi rozmówcami. Wywiady, które przeprowadził pozwalają zastanowić się nad sensem życia, nad pogonią za nieistotnymi rzeczami.

Mnie w całym zbiorze rozmów najbardziej wzruszyła jedna. Była to rozmowa z Michałem Parandowskim zatytułowana „Szczyt za mgłą”. Historia szczęśliwego małżeństwa, które starało się o dziecko. Kiedy w końcu dostali ten upragniony dar, kiedy Basia – żona Michała, dowiedziała się, że jest w ciąży, okazało się, że jest ciężko chora. Mimo wszystko urodziła zdrowego chłopca i walczyła ze śmiertelną chorobą. Niestety bezskutecznie. Ostatnie słowa, które dla wielu mogą wydać się zupełnie zwykłymi, wbiły mnie w kanapę. Szymon Hołownia pyta Michała czego najbardziej mu brakuje. Odpowiedź jest pozornie prosta: rozmów i pytania „co jutro robimy?”.

Czytałam tę książkę z wielkim smutkiem, ale też z poczuciem, że coś w moim życiu zmienia, otwiera jakąś klapkę, daje do myślenia.

Advertisements

7 thoughts on “„Ludzie na walizkach” Szymon Hołownia

  1. no właśnie… rozmów i pytania „co jutro robimy?” heh mieć siłę by tak po prostu to powiedzieć po takiej tragedii.

    Trzeba mieć do siebie dystans, oi trzeba. I poukładać w samym sobie to wszystko co się zdarzyło.

    Ja polubiłam felietony Joanny Szczepkowskiej. Hołownia ma w sobie coś takiego co pozwala wierzyć, że do sprawy podejdzie jednocześnie dokładnie ale z wyczuciem. To się ceni.Tzn. ja to cenię.

    🙂 Może uda mi się zajrzeć do jego książki któregoś wieczoru.

  2. hmmmm muszę się nad nim głębiej zastanowić. Zainteresowałaś mnie. Blog poszukam, bo od Ciebie nie da się wejść 😦

  3. Bardzo lubię Szymona Hołownię i cenię go niezmiernie, zwłaszcza za odwagę przekazywania poglądów (pomimo tego, że niektórzy uznają jego wypowiedzi jedynie za medialną kreację).
    Bardzo chciałabym przeczytać jego książki – już zaczęłam zapoznawać się z jego blogiem.
    Ale zacznę chyba od „Kościoła dla średnio zaawansowanych”. Wydaje mi się, że to dobra lektura na początek 🙂

    Pozdrawiam.

  4. Z dużym zainteresowaniem,a jednocześnie smutkiem oglądam na TVN religia program Szymona Hołowni-Ludzie na walizkach-Dzisiaj dowiedziałam się iż pod tym samym tytułem jest książka,więc zaraz biegnę jej szukać,a także Bóg,życie i twórczość-biografia Boga.Jak przeczytam podzielę się opinią Irena Bydgoszcz

  5. Jak Szymon to robi, że książki niby nie mają fabuły ani związku przyczyno- skutkowego a tak interesują czytelnika? Jego styl pisania jest naprawdę rzadko spotykany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s