„Dom z papieru” Carlos Maria Dominguez

„Książki zmieniają los ludzi. Niektórzy przeczytali „Tygrysa Malajów” i zostali profesorami literatury na odległych uniwersytetach. „Siddhatha przywiódł do buddyzmu dziesiątki tysięcy młodych ludzi, Hemingway przekształcił ich w sportowców, Dumas pogmatwał życie niezliczonym kobietom, a niejedną z nich uratowały od samobójstwa książki kucharskie. Bluma stała się ofiarą książek. Ale nie jedyną. Stary profesor martwych języków, Leonard Wood, dostał udaru mózgu, trafiony w głowę pięcioma tomami „Encyclopaedia Britannica”, które spadły z półki w jego bibliotece. Mój przyjaciel Richard zleciał z drabiny i złamał nogę, kiedy sięgał po egzemplarz „Absalomie, Absalomie!” Williama Faulknera, fatalnie umieszczony na półce. Inny przyjaciel, z Buenos Aires, zachorował na gruźlicę w podziemiach archiwum publicznego. Znałem też chilijskiego psa zabitego przez niestrawność, do jakiej doprowadzili go „Bracia Karamazow”, gdy pewnego popołudnia zeżarł ich stronice w ataku furii.”

Zawsze lubiłam książki o książkach, opowieści gdzie na równorzędnych prawach istnieje jako bohater (bohaterka) jakaś lektura. Tak jest właśnie w „Domie z papieru”. Cała akcja tego opowiadania krąży wokół odesłanej (od pewnego mężczyzny do Blumy Lennon) „Smugi cienia” Josepha Conrada. Jedna książka wpływa na połączenie losów różnych ludzi, wplata ich w jakąś niejasną z początku intrygę.

„Dom z papieru” to także ukazana niezwykła miłość człowieka do książek, która stopniowo zamienia się w fanatyzm i obłęd. Historia człowieka, który tak mocno pragnął książek, że pragnienie to go przerosło.

Wiele można znaleźć w „Domie z papieru” zdań, prawie sentencji, które każdego miłośnika książek zachwycą, utwierdzą w przekonaniu, że te uczucia, które żywi do książek są znane innym i, że w podobny sposób są przez nas wszystkich odczuwane.

Jest to lektura na jeden wieczór, bardzo przystępnie napisana, lekka i piękna. Niemal baśniowa. Sam obraz ogromnych zbiorów przeróżnych ksiąg, różnych autorów z różnych zakątków świata powodował u mnie motylki w żołądku. Ach, mieć kiedyś wielką bibliotekę i czytać, czytać, czytać. Jakby było pięknie! 🙂

Reklamy

One thought on “„Dom z papieru” Carlos Maria Dominguez

  1. Bardzo ładnie to napisałaś 🙂

    Ja też sobie wyobrażam swoją prywatną biblioteczkę. Na razie mam półkę… i parę pozycji ale całe życie przede mną:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s