Maciek Miller – Zakręt hipokampa

Kilka dni temu w moje ręce wpadła książka Maćka Millera – „Zakręt hipokampa”. Bardzo lubię wydawnictwo Ha!art i zwykle trafiam na dobrą prozę przez nich wydawaną, więc właściwie od razu zabrałam się za czytanie. Przyznam, że mniej więcej do 3/4 książki byłam usatysfakcjonowana pomysłem, fabułą, narracją. Jakakolwiek sympatia do tej lektury prysła jak bańka mydlana w ostatniej ćwiartce (niestety podchodzę do „Zakrętu…” dość „matematycznie” co nie zdarza mi się normalnie).

Maciek Miller porusza w swojej powieści dwa poważne problemy: pedofilię i brak tolerancji dla ludzi odmiennych orientacji seksualnych.

Do szpitala w małej miejscowości trafia młody lekarz, który ma tam odbyć praktykę. Trafia pod skrzydła dr Matyldy u której także mieszka. Olaf nie tylko zajmuje się pacjentami poddanymi hospitalizacji, ale także dziećmi z sierocińca w którym dyrekturę sprawuję dr Pakuła – dyrektor szpitala. Podczas wizyt w domu dziecka młody lekarz odkrywa, że dyrektor prowadzi w nim zakazane praktyki: sprowadza sponsorów, którzy wykorzystują dzieci seksualnie. Olaf postanawia temu przeciwdziałać.
Dr Matylda natomiast okazuje się lesbijką, która nie może zaadoptować dziecka ze względu na swoją orientację seksualną. Mimo że jest w stałym związku i jej sytuacja życiowa jest stabilna, nie zostaje uznana za dobra opiekunkę dla niemowlaka.
Oba te wątki rozwijają się w dobrym tempie i w dobrą stronę. Już już wydaje się, że Olaf podejmie śledztwo, że źli ludzie poniosą karę za swoje zachowania, że sytuacja Matyldy jakoś się rozjaśni… Niestety… Tak jak powiedziałam w ostatniej „ćwiartce” akcja zmienia bieg i zaczyna przypominać „Modę na sukces”.

Można by spróbować opisać tę książkę inaczej… (Jeśli ktoś zamierza ją czytać radzę ominąć ten akapit).
Książka zaczyna się od historii Palestyńczyka, który kształci się w Polsce. Jest studentem medycyny. Potem poznajemy Olafa, który jest w związku z Anią. Nie chcą mieć jeszcze dzieci, są na etapie rozwoju własnych karier, planują ślub. Dyrektor szpitala – Pakuła, ma żonę Beatrycze, która jak potem się okazuje (a właściwie informuje nas o tym syn Pakuły z pierwszego małżeństwa – kaleka na wózku inwalidzkim, który porywa królika Matyldy by ją ostrzec… wiem jak absurdalnie to brzmi…) jest prostą kobietą – Zdzichą, którą Pakuła zgarnął spod jakiegoś sklepu i zrobił z niej wielką panią. Poznajemy także młodego Księdza z pobliskiej wsi spowiadającego matkę, która porzuciła swoje dziecko. Owo porzucone dziecko trafia do szpitala w którym pracują bohaterowie i dr Matylda wraz ze swoją partnerką chcą je adoptować. Niestety z racji tego, że są lesbijkami nie mogą tego zrobić. W międzyczasie między Anią i Matyldą rodzi się przyjaźń. Kiedy kończy się okres pracy Olafa, ten wraca do domu i zostaje wyrzucony z pociągu przez chłopca, który pracował w domu dziecka, a który od początku go nienawidził. Po wypadku lekarz trafia pod skrzydła Palestyńczyka o którym w trakcie całej akcji zdążyłam pięć razy zapomnieć i musiałam sprawdzić czy jego historia aby na pewno znalazła się w tej książce a nie innej. Wielka akcja Olafa przeciw pedofilom kończy się tak, że Policja nie przyjmuje zgłoszenia lekarza, a bandyci zwijają interes i uciekają. No i końcowy happy end po którym zwątpiłam wygląda tak, że Ania przyznaje się Olafowi, że jest w ciąży, po czym proponuje przyjaciółkom, że w razie gdyby chciały mieć dziecko to ona „użyczy” im swego narzeczonego i nie będzie miała zupełnie nic a nic przeciwko… W tej całej fabule brakowało chyba jedynie tego, żeby okazało się, że Olaf jest klownem, a jego matka wąsatym karłem…

Jest jeden mianownik, który łączy wszystkie te wątki: dzieci. Cała akcja toczy się wokół dzieci. Pedofilia, porzucanie dziecka, brak zainteresowania niepełnosprawnym synem, niespodziewana ciąża, niemożność zaadoptowania niemowlęcia. Ten temat spaja wątki, które same w sobie wydają się dziwne.

Myślę, że te dwa problemy, który Maciek Miller porusza w „Zakręcie…” są dobrym tematem na książkę, ale ich potencjał nie został wykorzystany. Zostały potraktowane płytko, powierzchownie, a są na tyle poważne, że powinno się je zgłębić do granic możliwości, sięgnąć dna tematu.

Advertisements

2 thoughts on “Maciek Miller – Zakręt hipokampa

  1. hej!
    moglabym cie prosic o radę w pewnej ksiązkowej sprawie? Wiem, że to zawracanie głowy, ale często zaglądam na Twój blog i uważam, że Twoja rada jest bezcenna 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s