Szklany klosz – Sylvia Plath

Na takie książki czeka się miesiącami. Leżą na półkach w domach, w księgarniach, bibliotekach. Są zupełnie niezauważane.  Aż któregoś dnia nadchodzi ich dzień i odkrywamy je przypadkiem. Początkowo nie sprawiają wrażenia zbytnio interesujących, zaczynamy je z dystansem. Czytamy chwilkę, patrzymy na zegarek i z niedowierzaniem zauważamy, że minęła już godzina od kiedy zaczęliśmy. Patrzymy na ilość stron, które są już za nami i okazuje się, że jest ich ileś-dziesiąt o ile już nie przekroczyliśmy setki. Nagle okazuje się, że nie ma ważniejszych rzeczy do zrobienia w domu, nie musimy posprzątać pokoju, nie musimy nic zrobić poza dorobieniem wielkiego kubka herbaty z miodem i cytryną i czytaniem dalej.

„Szklany klosz” złapał mnie w swoje objęcia i nie puścił aż do końca. Znalazłam się pod nim razem z Esther – główną bohaterką. Jej życie to właśnie tkwienie pod kloszem, który szklanymi ścianami zniekształca postrzeganie rzeczywistości.

Esther – młoda studentka college’u odbywa wraz z jedenastoma pozostałymi uczennicami praktykę w znanym piśmie kobiecym. Ma wielkie ambicje, składa aplikacje na kursy pisania, chce zostać poetką, zajmować się literaturą. Czas praktyk to czas, kiedy młoda dziewczyna poznaje wielki świat, bankiety, przyjęcia. Mimo początkowych porażek odnajduje się w nowej rzeczywistości. Kiedy okazuje się, że nie dostała się na wakacyjne kursy jest zmuszona by wrócić do rodzinnego domu, do matki z którą nie ma zbyt dobrego kontaktu. Wtedy w jej głowie rodzi się tysiąc pomysłów na życie, na osiągnięcie sukcesu. Postanawia napisać powieść. Okazuje się jednak, że ktoś taki jak ona, bez większych doświadczeń życiowych, tak naprawdę nie ma o czym pisać. Pojawiają się frustracje, brak snu, brak łaknienia, aż w końcu szklany klosz przykrywa Esther w całości. Zaczynają się myśli i próby samobójcze, aż w końcu dziewczyna trafia do szpitala psychiatrycznego.

Niejeden z nas myśli o swoim życiu podobnie jak Esther. Żyjemy z przekonaniem, że nasze czyny zamienia się w coś wyjątkowego, że mamy cel do którego dążymy, że osiągniemy sukces. Jedni chcą zostać pisarzami, inni znanymi aktorami czy lekarzami. W zderzeniu z rzeczywistością jednak okazuje się, że Ci, którzy chcą napisać wielką powieść nie siadają nawet do maszyny do pisania. Ci, którzy chcą być aktorami mają złą wymowę i krępuje ich publiczność, a Ci, którzy chcą być lekarzami nie znoszą chemii i biologii i mdleją na widok krwi. Okazuje się, że większość z nas będzie tylko częścią szarego tłumu, którego tak bardzo się boimy.

„Szklany klosz” uznawany jest za żelazną pozycję literatury feministycznej. Mężczyźni w tej książce pojawiają się rzadziej niż kobiety i nigdy nie wprowadzają dobra. Nawet ojciec Esther, który dla niej był czuły i ciepły, przez jej matkę uznawany był za nierozsądnego człowieka i nawet po śmierci żywiła do niego żal.
To bardzo kobieca książka, o jednej kobiecie, o wielu kobietach, o nieudanych relacjach z mężczyznami.

Dla mnie pozycja z najwyższej półki. Napisana świetnym językiem, wciągająca, dająca do myślenia.

Dodatkowym plusem o którym chcę wspomnieć jest wydanie „Szklanego klosza” przez Wydawnictwo Literackie. Rzadko zwracam uwagę na formę w jakiej dostaję książkę. Nie patrzę na grubość i kolor papieru, na czcionkę, na interlinię. W tym przypadku nie mogłam nie zwrócić na to uwagi. Książka liczy około 340 stron. Prawdopodobnie gdyby została wydana inaczej nie przeczytałabym jej tak szybko i bez większego wysiłku. Bardzo często zdarza się tak, że mimo iż mam ochotę czytać dalej, mój zmęczony wzrok na to nie pozwala. Wydawnictwo Literackie zadbało o  taki odcień papieru i taką czcionkę, że niemal w ogóle nie „poczułam w oczach” ilości stron. Mogłam czytać ją bez odrywania co nie zdarza się często. Myślę, że dzięki temu wydaniu będę częściej sięgała po pozycję z WL.

Advertisements

2 thoughts on “Szklany klosz – Sylvia Plath

  1. Właśnie przeczytałam. Mam długaśną notkę w moim papierowym raptularzu, a tu tylko krótko, że najbardziej podobał mi się nośny tytuł – cudna metafora. Książka, po którą warto sięgnąć. Grzebałam dalej w sieci, żeby doszukać się czegoś więcej o autorce. Córka koleżanki przedstawiała monodram poświęcony S.Plath. Ciekawe. Warto szukać. Pozdrawiam z papierowego domu. 🙂

  2. Wydawnictwo Literackie polecam z entuzjazmem, bo często wypuszczają na rynek najciekawsze pozycje. I wydania rzeczywiście są tworzone dla czytelników, a nie dla oszczędności.

    Ale do rzeczy. Czytałem „Szklany klosz” i muszę przyznać, że jest to piekielnie ciężkostrawna dla mężczyzny książka. Gdyby nie odmienne od czytelniczego podejście, miałbym duży problem z jej zakończeniem. Muszę przyznać, że lektura tworów Sylvii Plath, także dzienników, pozwala mężczyźnie nieco szerzej i z innej perspektywy spojrzeć na Was, kobiety. Nie wiem, czy istnieje książka, która pozwoli Wam odkrywać to, czym są mężczyźni.
    Dodam na koniec, że język S.Plath jest szczególnie dopieszczony i nie wymaga większych przemyśleń. Zawdzięcza to zapewne tworzeniu poezji, która – jak powszechnie wiadomo – pomaga odpowiednio dobierać wyrażenia w prozie.

    Chylę czoło przed Waszym bogatszym niż nasze wnętrzem emocjonalnym, bo pisanie o psychice bohaterów wygląda u nas, jak u Dostojewskiego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s