„Kasika Mowka” Katarzyna T. Nowak

Na tę książeczkę czaiłam się już od jakiegoś czasu, aż w końcu dostrzegłam na półce bibliotecznej, że ktoś wreszcie ją oddał i czym prędzej złapałam w swoje ręce. To jedna z tych tak zwanych „godzinnych” książeczek, które otwieramy i zamykamy tylko raz. Niecałe 120 stron, w dodatku wydanie ma fajną, sporą czcionkę, która zdecydowanie nie męczy wzroku.

Często po tak krótkich książkach mam wrażenie niedosytu. Wydaje mi się, że autorzy nie wyczerpali tematu, że można było coś więcej dodać. W przypadku „Kasiki Mowki” nie mam w ogóle takiego odczucia. Wręcz przeciwnie. Katarzyna T. Nowak w sposób oszczędny i paradoksalnie bogaty oddała całą sytuację głównej bohaterki. Powiedziała dokładnie tyle, ile powinno było się powiedzieć.

Kasika Mowka to mała dziewczynka wychowywana tylko przez babcię. Już w wieku 3 lat dziewczynka czyta i pisze, 7 lat później robi maturę. W czasie swojego krótkiego jeszcze życia zapisuje grube zeszyty opowiadaniami, powieściami, cytatami. Babcia jest z niej dumna. To właśnie ona przygotowała Kasikę do takiego życia. Udostępniła dziecku bibliotekę, odcięła je od rówieśników i stworzyła dziewczynce dzieciństwo pod kloszem. Kasika zna definicje z encyklopedii większości rzeczy, a nie potrafi zawiązać swoich butów. Przeczytała wszystkie książki, a nie potrafi ukroić kromki chleba.

Najsmutniejsze w tej książce jest to, że Kasika pragnie tej zwykłej normalności. Sama, po kryjomu uczy się wiązać sznurówki, pragnie kontaktu z rówieśnikami. Niestety w pewnym momencie jest już za późno, żeby Kasika potrafiła normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Dziewczynka staje się oschła, bezwzględna, podła. Nie szanuje innych ludzi, w tym także swojej babci. Za nadopiekuńczość, którą serwowała jej babcia, ta odpłaca nienawiścią.

Doskonała książka dla tych ludzi, którzy próbują ze swoich dzieci zrobić geniuszy, odciąć od zła tego świata, zabezpieczyć kloszem. Ta książeczka pokazuje jak bardzo trzeba wyważać swoje zachowania, szukać złotego środka w wychowaniu, pobudzać i inspirować do nauki, ale pozwalać też na normalne, zwykłe dzieciństwo.

Często sama jestem świadkiem różnych zachowań rodziców, opiekunów dzieci i często dziwi mnie ich zachowanie. Ciągłe ganienie dzieci, żeby nie biegały, żeby się nie pobrudziły w piaskownicy, żeby się nie wspinały, nie zjeżdżały, nie kopały dołków, nie zrywały trawy itd. Czasem w ciągu kilkunastu minut z ust jednego rodzica słyszę kilkanaście „nie rób…”. Zastanawiam się wtedy co tak naprawdę to dziecko może robić, co nie będzie przeszkadzało rodzicowi?
Przypomniała mi się historia, której byłam świadkiem już ponad rok temu, kiedy siedziałyśmy w Pizzy Hut z koleżanką. Przed nami siedziała para z dzieckiem. Ludzie w młodym wieku, zadbani, eleganccy. Była z nimi ich córka, na oko 4-latka, trzpiotowata, wesoła, jak większość dziewczynek w jej wieku. Dziecko skakało z małego schodka, biegało, podskakiwało. Co chwile jedno z rodziców ganiło ją za to. W pewnym momencie widać było, że dziecko jest nieco zdezorientowane. Zaczęło się bawić w okolicach stolika. Nie wiem jaka była przyczyna wściekłości rodziców, bo ja sama nic nie zauważyłam, a siedziałam naprzeciwko i patrzyłam na nich non stop, ale w pewnym momencie zaczęli na dziewczynkę krzyczeć, próbowali ją usadzić przy stoliku właściwie siłą. Dziecko zapłakane siadło na podłodze i się zsikało pod siebie. Jej ojciec wtedy krzycząc kazał jej zostać na tej podłodze, bo cytuję „jak zachowuje się jak pies to ma siedzieć tam gdzie siedzą psy, czyli na podłodze”. Po chwili zabrali dziecko i wyszli w furii. Przyznaję, że nigdy żadne z zachowań ludzi wobec dzieci nie zszokowało mnie bardziej.  Dziewczynka ewidentnie zrobiła siku z nerwów, a jej rodzice jeszcze bardziej ten stan pogłębili. Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci, ba! nie powinni mieć nawet psa czy kota. Niestety unieszczęśliwiają swoje dziecko i prawdopodobnie nic się w tej kwestii nie zmieni.
Zastanawiałam się potem jak bardzo wyobcowana potem będzie ta dziewczynka, jak będzie funkcjonować w społeczeństwie, kiedy jej rodzice traktują ją w tak straszny sposób.

Ostatnio często zastanawiam się nad sposobami wychowania dzieci, czytam, obserwuję, staram się pewne rzeczy przemyśleć. Wychowanie dziecka to niezwykła odpowiedzialność. Zdaje sobie sprawę, że pokazanie mu właściwie wszystkiego zależy ode mnie. Nauczenie co jest dobre, a co złe, zachęcanie go do pewnych rzeczy, inspirowanie, a przy tym zachowanie zdrowej granicy i pozwolenie mu na niezależność, poznawanie świata na własną rękę. Czasem mam wrażenie, że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, że taki mały człowiek jest tak wielkim wyzwaniem, że nie dam sobie rady. Mam nadzieję jednak, że mimo wszystko moje obawy się rozwieją i sobie poradzę!

A „Kasikę Mowkę” polecam!!!

Reklamy

2 thoughts on “„Kasika Mowka” Katarzyna T. Nowak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s