Smak świeżych malin – Izabela Sowa

Po raz kolejny w moje ręce wpadła książka z cyklu „nie wyszedł mi związek, jestem samotna, ale w finale odnajduję miłość swojego życia”. Wydawałoby się, że taki temat może znudzić po wszystkich Grocholach, Kalicińskich itd., ale jednak tak się nie dzieje. „Smak świeżych malin” to urocza i dowcipna historia Maliny – studentki zarządzania, którą porzuca narzeczony. Oczywiście w jej życiu ciągle coś się komplikuje, Malina szuka nawet pomocy u psychiatry, który szprycuje ją dziwnymi substancjami, aż w końcu po przeróżnych perypetiach Malina odnajduje tego właściwego.

Mimo banalnej dość fabuły „Smak świeżych malin” ma w sobie coś świeżego, może rześkość wynikającą z młodości i szaleństwa bohaterów?

Zawsze zastanawiam się w przypadku książek z tej półki czy jest tak, że historie opisywane w nich są tylko i wyłącznie fikcją czy może istnieje w nich jakiś element prawdy? Czy takie scenariusze pisze czasem życie? Rozglądam się dookoła i jakoś tego nie widzę. A szkoda.

Mimo wszystko takie historie dają jakąś nadzieję na szczęśliwy koniec i to jest miłe. Przeczytanie tej książki zajmuje zaledwie 2-3 godziny, więc może warto raz na jakiś czas poświęcić chwilę i dać sobie zastrzyk takiego, może trochę naiwnego, ale jednak optymizmu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s