Prawdziwe męstwo – Charles Portis

„Prawdziwe męstwo” Charlesa Portisa to lektura dla miłośników przygody. Najlepiej tej, która dzieje się na Dzikim Zachodzie, gdzie bohaterami są kowboje i rabusie i gdzie dużo się pije i strzela.

Akcja powieści rozgrywa się w XIX wieku. Mattie Ross – czternastoletnia dziewczynka wyrusza w świat, by pomścić śmierć swego ojca. Pierwszą moją myślą na ten temat było: co taka czternastolatka może sama zdziałać? Jest wątła, szczupła, delikatna. Jest jeszcze dzieckiem. Mizerność wyglądu skontrastowana jest jednak z bardzo twardym charakterem. Mattie wie czego chce i jest tak uparta, że nie da się zwątpić w to, że jej się uda.

Mattie zatrudnia najlepszego strzelca, który ma jej pomóc w schwytaniu mordercy jej ojca. Rooster Cogburn jest postacią rodem wyciętą z najlepszych westernów. Doskonały w oddawaniu strzałów, z butelką whiskey w dłoni, szorstki i nieprzyjemny, ale jednak z wielkim sercem.

Na kartach książki pojawiają się także inni, nie mniej ciekawi bohaterowie, ale kogo dotyczy owe prawdziwe męstwo? Według mnie właśnie Mattie i Rooster to postaci, którym nie można odmówić tej cechy. Mattie, mimo że jest małą dziewczynką w sytuacjach bardzo trudnych zachowuje się jak dorosły mężczyzna. Jest odważna, prawa i wie do czego zmierza. Rooster natomiast ukazany jest jako szorstki samiec, którego prawdziwe męstwo przejawia się w odwadze i odpowiedzialności za Mattie.

Zastanawiam się czym dzisiaj jest prawdziwe męstwo? Mam wrażenie, że wielu ludzi myśli o męstwie tylko w kategoriach siły, tężyzny i krzepy, a przecież nie tylko o to w tym chodzi. Według Wikipedii „męstwo to cnota moralna, która polega na umiejętności podjęcia dobrej decyzji mimo niesprzyjających uwarunkowań, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Cnota męstwa czyni zdolnym do stawienia czoła próbom i narażenia się na nieprzyjemne konsekwencje, w imię wyższych wartości”. Ile męstwa mamy wokół siebie?

Dzisiejszy dzień skłania mnie do wielu przemyśleń, głównie tych pod tytułem „odpowiedzialność”. Od rana, dokładnie od godziny szóstej, kiedy zbudził mnie silny ból, jestem w ciągłym strachu. Na szczegółowe badania muszę czekać do poniedziałku, ale jeśli sprawa się pogorszy mam jechać do szpitala. Staram się nie myśleć, że może być źle, ale każde ukłucie rodzi coraz większy strach. Ten strach rośnie jeszcze bardziej, kiedy wiem, że jestem z nim sama.
Życie jest dziwne, czasem tak splata wydarzenia, że możemy się przekonać na kogo możemy liczyć, a na kogo nie, kto nam pomoże, a kto tego nie zrobi, kto zainteresuje się naszym losem, a kogo on w ogóle nie obchodzi. Dobrze, że tak się dzieje. Może dzięki temu jesteśmy w stanie ocenić trzeźwo sytuację i iść dalej bez smutku i patrzenia z tęsknotą w przeszłość? Czasem nieprzyjemne sytuacje otwierają nam doskonale oczy.

Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało, żebym spokojnie dotrwała do poniedziałku, żeby w poniedziałek okazało się, że wszystko jest dobrze, żebym mogła być spokojna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s